środa, 17 sierpnia 2011

O końcu świata... - część 4

W poprzednim poście wspomnieliśmy o Muzeum Wsi Orawskiej w Zubercu na Słowacji - "zajeb....ym skansenem" przez gawiedź potocznie zwanym (ok. 1,5-2h drogi od jolinkowa). To fakt. Potwierdzamy. Skansen jest... yhm... zajefajny. Będąc na końcu świata zwiedziliśmy również dwa skanseny po stronie polskiej (w Sidzinie i Zubrzycy). Musimy jednak przyznać, iż wartość wywartego przez nie wrażenia łącznie nie jest w stanie przebić tego co zobaczyliśmy i przeżyliśmy w skansenie w Zubercu. Spodziewaliśmy się paru chat na krzyż w otoczeniu przepięknej panoramy Tatr. Natomiast po przybyciu na miejsce zastaliśmy prawdziwą wieś orawską... zabrakło palców u stóp i rąk coby chałupy zliczyć :) Także w części 4 opowieści przedstawiamy Wam autorską galerię zdjęć chałupowych interiorów. Słowacy niezwykle dbają o wystrój prezentowanych wnętrz co przekłada się na to, iż w trakcie zwiedzania człowiek ma dziwne przeczucie, że przeniósł się w czasie, a mieszkańcy chałup na chwilę gdzieś wyszli... tu się suszą portki na piecu, na okiennym parapecie pościel wietrzy się w słońcu, a na stole chleb leży w koszyku...


2 komentarze:

  1. Pięknie to opisaliście, moje wrażenia są podobne, w tym skansenie byłam już dwa razy i chętnie bym tam zamieszkała, prała ciuchy nad potokiem, wpadła do młynarza po mąkę, a do księdza po poradę ;) przesyłam buziaki, dzisiaj Tatry pysznią się w całej swej krasie i zaglądają do Waszego pokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jola poleciła Waszego bloga, więc wpadam i ja i czytam i gratulacje składam bo i z humorem i informacyjnie i turystycznie i klimat fajny tworzycie. Dodałam Was do śledzonych blogów i czekam z niecierpliwością na kolejne posty. pozdrowienia :-)

    OdpowiedzUsuń