piątek, 1 kwietnia 2011

Kuchenna premiera

Po wielu zmaganiach, wydatkach, przebojach, dylematach, wyrzeczeniach, problemach, etc. oraz dzięki nieocenionej pomocy dwóch Andrzejów, w tym jednego emerytowanego ratownika górniczego (sic!), który de facto uratował naszą kuchnię - udało się! Powstała KUCHNIA projektu i wykonania sumptem własnym. Zanim marzenie przedmiotem się stało na początku był mrok pradziejów czyli prowizorium absolutnie szpetne, tandeta dziejów, minimalizm brzydoty, etc. A było tak:


Następnie nastąpiła demolka. Z powodu swej drastyczności nie udokumentowana fotograficznie. Zaś po tygodniu wytężonej pracy, kombinacjach, przeróbkach powstała ONA :) PANI KUCHNIA ;)