wtorek, 29 listopada 2011

Ludzie! To jest dobre!!!

Mam na imię Tomek i opowiem Wam dziś jak przygotować czeską zupę ziemniaczaną czyli bramboracke w wersji "jadymy na bogato" :)

Składniki:
- 2 kg ziemniaków
- 2 duże marchewki
- 1 raczej mały seler
- 2 małe pietruszki
- 2 małe cebule
- 1 por
- 500g bezchemicznego boczku wędzonego, najlepiej surowego
- 1 stołowa łyżka masła naturalnego
- mała śmietana 18%
- 1 jajko
- sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, majeranek jak kto woli :)

Do gara wlewamy 3 litry wody i wrzucamy warzywa w całości. Boczek również wrzucamy w całości. Solimy, pieprzymy, przyprawiamy i gotujemy około 50 minut. W tym czasie ziemniaki obieramy, kroimy w plastry i trzymamy w zimnej lodowato wodzie. Po 50 minutach wszystko wyjmujemy z wywaru. Dodajemy ziemniaki i gotujemy znów około 45-50 minut. Po wyjęciu warzyw i boczku kroimy wszystko w kosteczkę i znów wrzucamy do gara. Po upływie kolejnego czasu jak ziemniaczki zmiękną rozgniatamy je całkowicie z resztą składników w garze. Dodajemy śmietanę, łyżkę masła i roztrzepane jajko. Gotujemy jeszcze kilka minut i gotowe :)

Ludzie! To jest pycha! Bardzo pożywne i sycące. Podajemy posypane świeżą natką. Taki gar zupiszcza starcza nam jako obiad przez kilka dni po powrocie z pracy. Ahhh Ci Czesi... ;))

niedziela, 27 listopada 2011

Nalewka polska z poniemieckiego głogu na bazie przypraw z orientu :)

Wiem, wiem. Polski słoik może nie wygląda zbyt zachęcająco. Na pewno nie jest rustykalny. Kolor... wiem, wygląda na czarną breję ale tak naprawdę jest to szlachetnie ciemny rubin ;) Głóg został zebrany w niedzielę rano z pierwszym pianiem kura w czasie mrozu z dawnej, poniemieckiej plantacji o której cały świat już dawno zapomniał. Następnie został zalany polskim spirytusem i macerował się przez około 5 tygodni czujnie obserwowany i silnie potrząsany codziennie. Po maceracji połączono go z syropem na bazie polskiego cukru, indyjskiego cynamonu, wanilii i kilku goździków z Zanzibaru oraz skórki cytrynowej (palce lizać!). Następnie aromatyczny alkohol po maceracji połączono z syropem czego efekt widać na zdjęciu. Po tygodniu "przeżerania się" trunek zostanie przefiltrowany i zabutelkowany. Przez ten czas wystawiony na światło dzienne zmieni swój kolor na jaśniejszy. Bardziej szlachetny ;) Przez minimum 6 miesięcy będzie dojrzewał w piwniczce znajdującej się oczywiście w poniemieckiej willi. Dojrzewanie odbędzie się w 100-letniej (a jakże!) poniemieckiej butelce z ciemnego zielonego szkła dzięki czemu nalewka nie zmieni już swojego koloru (nowa uszczelka jest polska :))

(28.11.11 r.) PS: ...a w szufladzie zamrażarki po prawej stronie mrozi się dzika róża. Na następną nalewkę. Natomiast po lewej cała szuflada jest pełna młodych liści z pokrzyw :) Na gołąbki raczej się nie nada, do jajecznicy się nie nadało... generalnie na wykorzystanie jak na razie pomysłu brak, a i żal jakoś tak wyrzucić. Podobno dobra na łupież. Ale ten też jakoś się nie rzuca ;))))