wtorek, 27 listopada 2012

Owiecki za 100 tysięcy

Wczoraj przeczytaliśmy nowego posta Joli, która pisze, że w Milówce w Beskidzie Żywieckim duże stado 70 kóz i 230 owiec prowadzi na łąki dwóch pasterzy i 5 psów Border Collie. Pasterze wstają o świcie i zaczynają poranny udój, wszystko odbywa się ręcznie, dwie ręce dojarza i setki kozich i owczych wymion czekających na swoją kolej. Trwa to cztery godziny, a potem w drogę na górskie łąki i tak do zmroku.

Na zdjęciach pasterze wyglądają bardzo skromnie. Widać, że nie wjeżdżają na te łąki jakimś Land Roverem Defenderem. Nie są też ubrani w gore texy i windstoppery. Hmm... to bardzo dziwne, bo u nas tutaj na Dolnym Śląsku to zajęcie dla bogatych. 

Otóż we Wrocławiu też jest stado. Liczy 180 owiec i kóz. Kto jest ich właścicielem? Władze miasta Wrocławia. Od 4 czerwca br. kiedy stado stało się własnością miasta do dziś z miejskiej kasy na ich utrzymanie poszło już 100 tysięcy złotych...

Powiedzcie nam miastowym jak to jest naprawdę z tymi owcami i kozami? :)



poniedziałek, 5 listopada 2012

wtorek, 16 października 2012

Przyspawani

Jesteśmy przyspawani do Wrocławia. W poziomej płaszczyźnie życia nie widać na horyzoncie żadnej drewnianej chałupy w górach. W związku z czym zainteresowaliśmy się pionową stroną życia - wertykalną. Skoro nie możemy mieć na razie drewnianej chałupy w górach to może warto postawić drewniany wieżowiec na bloku?


środa, 18 kwietnia 2012

Kurka wodna...

...przecież mogliśmy urodzić się w zupełnie innej części świata, w zupełnie innej kulturze! Rozumiecie?!? Wtedy nasz rydz mógłby wyglądać przecież zupełnie inaczej...




...strach pomyśleć!!!

niedziela, 8 kwietnia 2012

Migawki z dziennika budowy

Drodzy! Jak zapewne pamiętacie jakiś czas temu postanowiliśmy rozpocząć budowę naszej chałupy. Od tamtego momentu niewiele się jednak wydarzyło w tej sprawie. Głównie z prozaicznego powodu: czyli notorycznego braku czasu. Zgłosiliśmy budowę odpowiednim służbom mailowo. Nie odpisali :D Więc uznajemy, że się zgadzają. W związku z odnalezieniem rydza wstrzymujemy się z całym projektem. Chociaż ostatnio pojechaliśmy na działkę zobaczyć co i jak. Z sąsiedniego wzgórza zwanego Blatem Kuchennym (o wysokości około 1,5 m nad poziomem podłogi) zrobiliśmy dla Was poglądowe zdjęcie. Działka jak sami widzicie jest już wyrównana (położona dogodnie około 1 m nad poziomem podłogi). Brązowy kolor wskazuje na żyzną ziemię. Był okres zimowy więc nie zdążyła się zachwaścić. Na zdjęciu widać auto inwestora i zakupione bale zapałczane przeznaczone pod budowę.


Ponadto korzystając z okazji życzymy Wam ciepłych, spokojnych, radosnych Świąt Wielkanocnych! Mamy nadzieję, że jeszcze z nami wytrzymujecie ;))

piątek, 6 kwietnia 2012

Pustelnicy z wyboru


There are growing number of people who have decided to live light on the earth to not be a part of problem anymore...

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:PyT_hYi7rJ4J:www.ericvalli.com/index.php%3F/stories/off-the-grid/+http://www.ericvalli.com/index.php%3F/stories/off-the-grid/&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&client=firefox-a

...czyli pustelnicy z wyboru. Znalezione przypadkiem w sieci. Kojarzy nam się z nowoznalezionym rydzem (post wcześniej dla niewtajemniczonych). Swoją drogą w Rzeczypospolitej ten tryb życia naszym zdaniem jest zdecydowanie niemożliwy ze względu na nasze represyjne państwo, które ze swoimi natrętnymi służbami wciska nos w coraz liczniejsze aspekty życia wysysając nasze portfele do ostatniej złotówki. Już widzimy jak do drzwi rydza pukałaby pomoc społeczna (bo bida), policja (bo w tej bidzie mogą być dzieci), urząd kontroli skarbowej (bo się z pita nie rozliczają), komornik (bo jak to tak to nie płacić chociażby podatku od nieruchomości?), listonosz (doręczający wezwania od wszelkiej maści sądów, komorników, policji, gminy, itp. i sprawdzający czy płacimy abonament radio-rtv), kontrola z energetyki (bez prądu? nie da się, pewnie ciągną na lewo), sanepid (bo woda ze studnia nie zbadana), itp. itd. A Wy jak sądzicie? 

czwartek, 5 kwietnia 2012

Rydz odnaleziony

Drodzy! Budzimy się powoli po zimowo-wiosennym przesileniu i braku aktywności. Czas na postowanie. Donosimy również uprzejmie, że znaleźliśmy rydza na pewnym zdjęciu zrobionym przez przypadkowego turystę podążającego szlakiem w przepięknym bezludnym zakątku Ziemi Kłodzkiej na wysokości ok. 500 m n.p.m. Wraz z pierwszym ciepłym weekendem ruszy ekspedycja ratunkowa mająca na celu zinwentaryzowanie stanu rydza i ustalenie jego właściciela... piękny, prawda?

wtorek, 21 lutego 2012

Walka o autonomię

Dziś kilka słów o autonomii. Tym razem bez cienia humoru. Autonomii rozumianej jako niezależność. Autonomii w wielkim mieście Wrocławiu. Jakiś czas temu zdaliśmy sobie sprawę, że wraz z decyzją o przeprowadzce tutaj z życiowej konieczności, zaczęliśmy niepostrzeżenie tracić autonomię. Wodę, prąd, ciepło... wszystko zapewnia nam miasto. Wystarczy, że zapłacimy i mamy. Przyzwyczajani do wielkomiejskich wygód zaczęliśmy tracić swoją niezależność. Wolność wyboru poza decyzją o wyborze rodzaju sklepu i towaru na półce!!! Wystarczy przecież pójść do sklepu, wziąć towar z półki, zapłacić i gotowe. W pewnym sensie zaczęliśmy tracić również umiejętności przetrwania. Wyobraziliśmy sobie rodowitych wrocławian mieszkających tu od urodzenia. Ludzi, którzy nie wiedzą jak i zresztą nigdy nie robili żadnych przetworów. Ludzi, którzy nie wiedzą gdzie jest najbliższe źródło z wodą, którą można za darmo, czystą i zdrową, nabrać o każdej porze dnia i nocy. Nie znają smaku własnoręcznie przygotowanego soku z jeżyn. Nigdy nie zbierali godzinami płatków róży na powidła... ludzi, którzy nagle pozbawieni wygód jakie oferuje im miasto stają się kompletnie bezradni. Zdaliśmy sobie sprawę, że wielkie miasto nas kaleczy. Nie chcemy tak skończyć. Jedynym rozwiązaniem było podjęcie walki. Walki o umiejętność przetrwania, autonomię i wolność! I tak zaczęliśmy przywozić regularnie wysoko z gór wodę, robimy własne przetwory, nalewki, soki, konfitury. Wiemy jak wyglądają podstawowe zioła i na co pomagają oraz gdzie można je znaleźć. Nie poddamy się tak łatwo! To jest walka! To jest rewolucja! Też jesteście źli? Jesteście wkurzeni? Przyłączcie się do nas!!!!

niedziela, 19 lutego 2012

Obiecana recenzja czyli przełamanie marazmu

Marazm. Niewątpliwie wśród piszących nastał zimowy marazm. U nas niewątpliwie. Widzimy to także po innych blogach. Nikomu nie chce się pisać. Dlatego zmuszamy się, wysilamy i staramy. Dziś obiecana recenzja. Dotarł do nas w styczniu pierwszy numer czeskiej gazety. To jak dotarł to też jest ciekawa sprawa. Gazeta jest zakupiona na podstawioną w Czechach osobę, żeby nie płacić wysokich kosztów wysyłki do Polski i zostać podejrzanym o zbytnie czechofilstwo. Tzn. Polaka ("zamawiającego"), który tam mieszka (1 km od granicy). Gdy gazeta przyjdzie pocztą "zamawiający" informuje o tym fakcie umówionym znakiem naszego "pośrednika" (pośrednika jest również Polakiem ale mieszka już w Polsce ale też 1 km od granicy). Tzn. "zamawiający" wystawia na parapecie żelazko, które "pośrednik" jest w stanie dojrzeć przez lornetkę co oznacza, że prasa oczekuje. Dalej nasz "pośrednik" odbiera od "zamawiającego" gazetę i podrzuca ją 15 km dalej do "dziupli" - oddalonej od nas o 70 km - skąd my ją odbieramy :)

A teraz recenzja. Niestety będzie wizualna (czyli z poziomu kilkulatka). Z tej prostej przyczyny, że gazeta zmusiła nas do nauki języka czeskiego :) Rozumiemy z tekstu około 20% :) Jeśli chodzi o odpowiednik krajowy do którego moglibyśmy nowy nabytek porównać to nie ma takiego. Trzeba przyznać, że gazeta ma swój niepowtarzalny profil.


PS: I coś jeszcze w temacie stawiania chałupy. Dla wszystkich zainteresowanych, którzy marzą podobnie jak my o własnej chałupie. Informujemy, że znaleźliśmy również drogę na skróty i kompletną chałupę z wyposażeniem (w różnych wariantach) wybudowaną systemem LEGO można już mieć od niecałych stu złotych!!! (słownie: stu złotych). Oczywiście najtaniej na allegro ;)


poniedziałek, 30 stycznia 2012

Ludzie! Stawiamy chałupę!

Dziś post krótki. Czasu brak, a mróz tak tęgi, że palce drętwieją. Tak! Nie przeczytaliście się. Tytuł odzwierciedla rzeczywistość. Stawiamy chałupę! Na razie jeszcze trwają dyskusje nad wyborem projektu. Może będzie to np. coś takiego:
Jeszcze się wahamy czy robić ze sklejki czy z zapałek. Zapałki chyba są tańsze i dają najlepsze możliwości konstrukcyjne więc pewnie ostatecznie właśnie na nie się zdecydujemy. Wybraliśmy działkę po lewej stronie stołu. Tak bliżej okna w kuchni. Ma dobre nasłonecznienie i jest płaska. Idealna. Z widokiem na pocztówkę z gór. Będziemy Was informować o postępach z placu budowy.

PS: Przyszła czeska gazeta więc w następnym poście będzie rzeczowa recenzja :)

piątek, 6 stycznia 2012

Miłośnikom kóz...

...dedykujemy poniższy film :))

Objednávka předplatného časopisu Chatař & chalupář...

...co oznacza ni mniej ni więcej, że z początkiem 2012 r. zbojkotowaliśmy rodzimą Werandę Country i zamówiliśmy czeskie Chatař & chalupář - o którym była mowa wstępnie kilka postów wcześniej. To jest bunt! Przyczyn bojkotu WC jest wiele, a wśród nich są m.in. następujące:
- za wklejanie do zdjęć psów i kotów
- za zdjęcia krzaku dzikiej róży w artykule o głogu
- za przepisy zawierające listy składników, które nie mają później zastosowania w przepisie
- za publikowanie niepełnych przepisów z których wychodzą bloczki cegieł zamiast ciasta
- za coraz mniejszy naturalizm


Jak tylko dostaniemy pierwszy numer obiecujemy rzetelną recenzję podpartą licznymi zdjęciami. Osobom uważającym to posunięcie za zdradę i świętokradztwo odradzamy dalsze czytanie bloga ze względu na ryzyko przeczytania owej recenzji :)