niedziela, 19 lutego 2012

Obiecana recenzja czyli przełamanie marazmu

Marazm. Niewątpliwie wśród piszących nastał zimowy marazm. U nas niewątpliwie. Widzimy to także po innych blogach. Nikomu nie chce się pisać. Dlatego zmuszamy się, wysilamy i staramy. Dziś obiecana recenzja. Dotarł do nas w styczniu pierwszy numer czeskiej gazety. To jak dotarł to też jest ciekawa sprawa. Gazeta jest zakupiona na podstawioną w Czechach osobę, żeby nie płacić wysokich kosztów wysyłki do Polski i zostać podejrzanym o zbytnie czechofilstwo. Tzn. Polaka ("zamawiającego"), który tam mieszka (1 km od granicy). Gdy gazeta przyjdzie pocztą "zamawiający" informuje o tym fakcie umówionym znakiem naszego "pośrednika" (pośrednika jest również Polakiem ale mieszka już w Polsce ale też 1 km od granicy). Tzn. "zamawiający" wystawia na parapecie żelazko, które "pośrednik" jest w stanie dojrzeć przez lornetkę co oznacza, że prasa oczekuje. Dalej nasz "pośrednik" odbiera od "zamawiającego" gazetę i podrzuca ją 15 km dalej do "dziupli" - oddalonej od nas o 70 km - skąd my ją odbieramy :)

A teraz recenzja. Niestety będzie wizualna (czyli z poziomu kilkulatka). Z tej prostej przyczyny, że gazeta zmusiła nas do nauki języka czeskiego :) Rozumiemy z tekstu około 20% :) Jeśli chodzi o odpowiednik krajowy do którego moglibyśmy nowy nabytek porównać to nie ma takiego. Trzeba przyznać, że gazeta ma swój niepowtarzalny profil.


PS: I coś jeszcze w temacie stawiania chałupy. Dla wszystkich zainteresowanych, którzy marzą podobnie jak my o własnej chałupie. Informujemy, że znaleźliśmy również drogę na skróty i kompletną chałupę z wyposażeniem (w różnych wariantach) wybudowaną systemem LEGO można już mieć od niecałych stu złotych!!! (słownie: stu złotych). Oczywiście najtaniej na allegro ;)


12 komentarzy:

  1. Czechofilką nie jestem ale mam zaliczoną lekturę "Zrób sobie raj" Mariusza Szczygła i sympatią do tego kraju /nie tylko po lekturze/ pałam dość dużą. Domy mają kapitalne, drogi świetne a i jedzenie + bro - warte korony. Gazeta i jej wnętrze przypominają mi odrobinę naszą Werandę Country, czy może jestem w błędzie??? Co do jednego się nie zgadzamy: chałupa za stówkę nas niestety już nie zadawala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę WC w tym jest. I paru innych gazet jakie ukazują się w Polsce. Czeska jest miksem :)

      Usuń
  2. Nie ma to jak konspiracja ;) A periodyk bardzo mi sie podoba...Chyba bede musiala poprosic znajomych Czechow o pomoc!
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomy Czech to już połowa sukcesu. Pozdrawiamy :)

      Usuń
  3. ba,za 78 zł można mieć piramidę Ramzesa z lego (gwoli ścisłości za czasów Ramzesów faraonów już w piramidach nie chowano)- my mamy ją już od piątku :)))
    Obrazki w czasopiśmie wyglądają zachęcająco i jakoś tak swojsko...:) a ile ten "Chatarz" kosztuje?
    kiedyś musiałam czytać artykuły po czesku -zmora! znacznie łatwiej zrozumieć słowacki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gazetka kosztuje 49 koron. To jakieś 7,85 złotego.

      Usuń
  4. Wydaje się być bliżej rzeczywistości niż WC. Ale po czesku nie czytam ani w ząb...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno! Czesi nie wklejają do zdjęć żadnych kotków, piesków i kwiatuszków.

      Usuń
  5. Bardzo interesująca. Wrzućcie więcej zdjęć - poczytamy razem;)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lutowy numer czeka już w dziupli. Specjalnie dla Was obfotografujemy go całego.

      Usuń
  6. Dobra, dobra, ale gdzie ta recenzja, coś jakaś zdawkowa taka, nie wklejają biedronek, ani psów? No niemożliwe!

    OdpowiedzUsuń