piątek, 6 kwietnia 2012

Pustelnicy z wyboru


There are growing number of people who have decided to live light on the earth to not be a part of problem anymore...

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:PyT_hYi7rJ4J:www.ericvalli.com/index.php%3F/stories/off-the-grid/+http://www.ericvalli.com/index.php%3F/stories/off-the-grid/&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&client=firefox-a

...czyli pustelnicy z wyboru. Znalezione przypadkiem w sieci. Kojarzy nam się z nowoznalezionym rydzem (post wcześniej dla niewtajemniczonych). Swoją drogą w Rzeczypospolitej ten tryb życia naszym zdaniem jest zdecydowanie niemożliwy ze względu na nasze represyjne państwo, które ze swoimi natrętnymi służbami wciska nos w coraz liczniejsze aspekty życia wysysając nasze portfele do ostatniej złotówki. Już widzimy jak do drzwi rydza pukałaby pomoc społeczna (bo bida), policja (bo w tej bidzie mogą być dzieci), urząd kontroli skarbowej (bo się z pita nie rozliczają), komornik (bo jak to tak to nie płacić chociażby podatku od nieruchomości?), listonosz (doręczający wezwania od wszelkiej maści sądów, komorników, policji, gminy, itp. i sprawdzający czy płacimy abonament radio-rtv), kontrola z energetyki (bez prądu? nie da się, pewnie ciągną na lewo), sanepid (bo woda ze studnia nie zbadana), itp. itd. A Wy jak sądzicie? 

7 komentarzy:

  1. - pomoc społeczna: przyszłaby, gdyby były dzieci i do tego ewidentnie zaniedbane i ktoś musiałby donieść o zaniedbaniu do MOPS;
    - policja: jw
    - US: też pewnie po donosie by się uaktywnił;
    - komornik: mógłby zajrzeć:)
    - listonosz: tak samo :)
    - energetyka: niekoniecznie, chyba,że donos;
    - sanepid: baardzo wątpię w to:))w naszej wiosce każdy ciągnie wodę ze swojej studni i nie słyszałam o tym,żeby przedstawiciele jakiejkolwiek służby lub urzędu interesowały się tym, jaka jest jakość wody. Z tego co zauważyłam, jej kontrolowaniem (jeśli już w ogóle) zajmują się właściciele posesji i na swój koszt (btw: nasza woda nie jest zdatna do picia, przekroczone normy niektórych pierwiastków, bakterie E.coli i arsen ponoć się zdarza...Izery w końcu), nie muszę dodawać,że większość pije tę wodę...jeszcze jest problem z radonem...
    To co napisałam, jest wynikiem li i jedynie moich obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kontekście słowa "donos" zatrważające ile zależy od stosunków sąsiedzkich...

      Usuń
  2. Tak jak pisze Kyja, dodam ,że znaleziony w sieci ideał byłby możliwy tylko w kraju (lub regionie)o podobnie nikłej gęstości
    zaludnienia- najbliżej są chyba Gorgany na Ukrainie.
    Nie jesteśmy pustelnikami, ale z wyżej wymienionych zagrożeń dla pustelnictwa objawia nam się wyłącznie listonosz (rzadko- skrzynka pocztowa- na rozstaju dróg;))i energetyka (z uśmiechem, bo ciągniemy "na prawo")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to kompletne odludzie... kogo obszczekuje w takim razie Wasz pies? :)

      Usuń
    2. Pies mojego znajomego szczeka np. na samoloty.
      Najgorsze jest to, że mieszkają blisko lotniska.
      Pies szczeka więc prawie cały czas. Hmm...to skąd oni wiedzą, że na samoloty ? ;)

      Usuń
  3. Tośka jest znaną w okolicy "falownicą" - faluje przede wszystkim swoich kumpli, sąsiadów, spacerowiczów, rowerzystów i motocyklistów ale najbardziej pragnie dorwać jaskółki- z błyskawiczną prędkością zatacza po trawie te same koła co one po niebie (i tak bez końca). Bardzo ją kocham ale przyrządzę chyba kiedyś zupę z "kangura":D

    OdpowiedzUsuń