wtorek, 27 listopada 2012

Owiecki za 100 tysięcy

Wczoraj przeczytaliśmy nowego posta Joli, która pisze, że w Milówce w Beskidzie Żywieckim duże stado 70 kóz i 230 owiec prowadzi na łąki dwóch pasterzy i 5 psów Border Collie. Pasterze wstają o świcie i zaczynają poranny udój, wszystko odbywa się ręcznie, dwie ręce dojarza i setki kozich i owczych wymion czekających na swoją kolej. Trwa to cztery godziny, a potem w drogę na górskie łąki i tak do zmroku.

Na zdjęciach pasterze wyglądają bardzo skromnie. Widać, że nie wjeżdżają na te łąki jakimś Land Roverem Defenderem. Nie są też ubrani w gore texy i windstoppery. Hmm... to bardzo dziwne, bo u nas tutaj na Dolnym Śląsku to zajęcie dla bogatych. 

Otóż we Wrocławiu też jest stado. Liczy 180 owiec i kóz. Kto jest ich właścicielem? Władze miasta Wrocławia. Od 4 czerwca br. kiedy stado stało się własnością miasta do dziś z miejskiej kasy na ich utrzymanie poszło już 100 tysięcy złotych...

Powiedzcie nam miastowym jak to jest naprawdę z tymi owcami i kozami? :)



3 komentarze:

  1. To we Wrocławiu owieczki wiodą chyba raczej luksusowy żywot, nie mówiąc o pasterzach... ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No to "ładne kwiatki". Nie mam pojęcia jak to jest i po co władzom miasta Wrocławia jest 180 owiec. Na pewno nie chodzi o czyszczenie terenu ponieważ za 100 tysięcy miasto mogłoby zatrudnić kilkadziesiąt firm które dbałyby o wykaszanie ugorów.

    OdpowiedzUsuń
  3. 4 złote za owieczkę dziennie... wyciągniętą z syfu... przy innych ekstrawaganckich wydatkach (np. fontanna na Rynku i przy pergoli czy remont Hali Stulecia) to naprawdę niewiele
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń